wtorek, 28 września 2010
środa, 22 września 2010
wtorek, 21 września 2010
Czekam na jesien....
Jeszcze pare tygodni temu myslałam zupełnie inaczej....teraz mam na nia ochote i na jej ciepłe kolory
np marchewkowy:)
Czyż nie piekny?????
np marchewkowy:)
Czyż nie piekny?????
poniedziałek, 20 września 2010
niedziela, 19 września 2010
Moje spotkanie z Pragą.
środa, 15 września 2010
wtorek, 14 września 2010
Przywołane wspomnienia z dziecinstawa...
Pachnie póznym latem.
Wczoraj zostałam obdarowana przez ciocie Jańcie kolejną porcją owoców.Wsrod brzoskwin
znalazłam gruszki...GRUSZKI Z DZIECINSTAWA:)!!!!!!
Uwierzcie mi ze sie rozczuliłam ..ten smak.... cierpko słodki ..ten miodowy zapach .
Nie mogłam uwierzyc ze ta stara poniemiecka grusza jeszcze owocuje .
Babcia Hela przynosiła je w fartuszku
zawsze o tej porze lezały na stole przykrytym ceratowym obrusem w kratke:)
Uwielbiałam te gruszki do tego stopnia ze jak nie było ich w zasiegu reki nie straszna mi była wspinaczka po upragniony owoc.
Jedna z takich eskapad o malo nie skonczyła sie tragicznie ...konar nie wytrzymał i ladujac chwyciłam oburącz i obunoż:) sie tak silno pnia ze wprawdzie nie spadłam z tej gruszy ale w sposób koci:)zsunełam sie na ziemie Lifting ud i brzucha mialam za darmo nie mowiac juz ze o mały włos nie staciłam cycka...:)
Od tamtej pory juz nie byłam tak odwazna i musiałam sie dzielic opadłymi gruszkami z bracmi miejszymi ,osami i mrowkami:)
Pozniej dziadek Bronek zrobił wspaniałą łapaczke do owoców ,na długim kiju przymocował stalową obrecz z babcina ponczochą..hahhahahah swietnie sie spisywała ta łapaczka:)!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)














