wtorek, 14 września 2010

Przywołane wspomnienia z dziecinstawa...














Pachnie póznym latem.
Wczoraj zostałam obdarowana przez ciocie Jańcie kolejną porcją owoców.Wsrod brzoskwin
znalazłam gruszki...GRUSZKI Z DZIECINSTAWA:)!!!!!!
Uwierzcie  mi ze sie rozczuliłam ..ten smak.... cierpko słodki ..ten  miodowy zapach .
Nie mogłam uwierzyc ze ta stara poniemiecka grusza jeszcze owocuje .
Babcia Hela przynosiła je w fartuszku
zawsze o tej porze lezały na stole przykrytym ceratowym obrusem w kratke:)
Uwielbiałam te gruszki do tego stopnia ze jak nie było ich w zasiegu reki nie straszna mi była wspinaczka po upragniony owoc.
Jedna z takich eskapad o malo nie skonczyła sie tragicznie ...konar nie wytrzymał i ladujac chwyciłam oburącz i obunoż:) sie tak silno pnia ze wprawdzie nie spadłam z tej gruszy ale w sposób koci:)zsunełam sie na ziemie Lifting ud i brzucha mialam za darmo nie mowiac juz ze o mały włos nie staciłam cycka...:)
Od tamtej pory  juz nie byłam tak odwazna i musiałam sie dzielic opadłymi gruszkami z bracmi miejszymi ,osami i mrowkami:)
Pozniej dziadek Bronek zrobił wspaniałą łapaczke do owoców ,na długim kiju przymocował stalową obrecz z babcina  ponczochą..hahhahahah swietnie sie spisywała ta łapaczka:)!!!


Posted by Picasa

Brak komentarzy: