Lot wczesnym rankiem,rzut z lotu
ptaka na Szmaragdową Wyspe i jeszcze chwila i jestesmy...
Stolica Irlandii powitala nas słoncem ,
rzeskim powietrzem,błekitem nieba ,
zielonoscia trawnikow tak obcą nam
w listopadzie i wiatrem z ktorym nam przyszło
walczyc cały dzien:) ,pizgało niczym w kieleckim...
Jeden dzien to stanowczo za mało zeby nasycic sie
klimatem Dublina .Niezapomniane chwile ....ten gwar
ulic,goraca mocna kawa...o zabytkach nie wspomne..
acha ponoc w Dublinie nie ma dwoch identycznych drzwi wejsciowych.
Po tym co widziałam jestem w stanie w to uwierzyc:)
nawet przez moment sie nie zastanawiajcie jezeli bedziecie mieli okazje
pojechac do tego tetniacego zyciem miasta ,ktorego kawałek w sercu zabralam do
Polski.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz